Przejdź do głównej zawartości

Posty

Czy z Nazaretu może być coś dobrego?

  Mój przyjaciel Marek odwiedził miesiąc temu Ziemię Świętą i zmontował na miejscu kilka filmików do swojego videobloga "Kilka minut dobrych wiadomości". Najnowszy mówi o Nazarecie, miejscu, gdzie wychował się Jezus. Miejsce owiane złą sławą: "Czy z Nazaretu może być coś dobrego?" Kiedy byłam dzieckiem, też dorastałam w małej wiosce, o której ciężko było powiedzieć, że może z niej być coś dobrego. Chodziłam do wiejskiej szkoły, gdzie ludzie byli pełni nienawiści do obcych i innowierców, poziom nauczania był niski, a zabobony wśród ludzi tak rozpowszechnione, że aż trudno było uwierzyć, że to już prawie XXI wiek. Gimnazjum w niedługim czasie zyskało opinię jednego z najgorszą dyscypliną, a kiedy wybierałam liceum, znajomi zachodzili w głowę, jak mogłam wybrać taką szkołę, mając do wyboru z moją średnią najlepsze licea w województwie.  Jednak moim wzorem nie byli koledzy z klasy, którzy przeklinali co drugie słowo, nie stronili od używek i popuszczali moral...

Almost home

"Bóg chce prostych, pokornych ludzi, żyjących w harmonii z Nim, którzy będą głosić proste poselstwo na obecny czas, że Jezus powraca wkrótce." myśl z wystąpienia pastora Teda Wilsona 11.03.2013 w Podkowie Leśnej W tym tygodniu miało miejsce szczególne wydarzenie: do Polski przyjechał przewodniczący Generalnej Konferencji, instytucji kierującej Kościołem ADS na świecie, pastor Ted Wilson. Miał wystąpienie w Warszawie i Podkowie Leśnej , a także oficjalne wizyty z przedstawicielami władz polskich. Relacje z tych wystąpień są dostępne na oficjalnej stronie Kościoła www.adwent.pl . Osobiście uczestniczyłam w spotkaniu w Podkowie Leśnej, a to, co szczególnie mi utkwiło w pamięci, to to, co tchnęło z jego mowy; była prostota, spokój i pełne przekonanie, że Bóg panuje i trzyma ster. Mówił o tym, że Bóg potrzebuje prostych, pokornych, zharmonizowanych ludzi, którzy będą głosili proste poselstwo i którzy nie będą dyskutować o różnicach opinii, ale będą trwa...

The Sheep Thief

Za dawnych czasów, w Anglii, dwaj bracia zostali skazani za kradzież owiec. Zgodnie z obowiązującym w tych czasach prawem na czołach ich zostały wypalone dwie litery: ST - Sheep Thief (złodziej owiec). Jeden z braci nie mógł znieść tego piętna. Uciekł do innego kraju, w którym próbował się ukryć. Tułał się po różnych krainach, w końcu umarł zgorzkniały i został pochowany w nieznanym grobie. Drugi z braci żałował swego czynu, ale nie próbował uciec z domu. Mówił: "Nie mogę uciec z domu dlatego, że ukradłem owcę. Będę tu tak długo, aż odzyskam szacunek  sąsiadów i samego siebie." Mijały lata i ten, który był wskazany na wzgardę, stopniowo odzyskiwał powszechne uznanie i cześć z uwagi na swą wielką prawość i uczciwość. Po wielu latach jakiś obcy człowiek zobaczył w tej wiosce utykającego, starego człowieka z dwoma wypalonymi na czole literami - ST. Zaciekawiony, zaczepił któregoś z mieszkańców, pytając, co znaczą te litery. Po chwili zastanowienia wieśniak odpowi...