Przejdź do głównej zawartości

Posty

Do trzech razy sztuka.

Chciałam opowiedzieć wam, jak w ciągu trzech ostatnich dni Bóg trzy razy do mnie przemówił, aby pomóc mi zrozumieć mój problem. I W piątek miałam okazję uczestniczyć w niezwykłym spotkaniu w kaplicy na Foksal, mianowicie w trzeciej, corocznej Adwentówce u adwentystów . Było to nabożeństwo wieczorne, na które byli zaproszeni przedstawiciele kilku zaprzyjaźnionych protestanckich warszawskich zborów, m.in. baptyści, zielonoświątkowcy i oczywiście adwentyści. Program był wypełniony głęboką treścią, nastrojowymi pieśniami, poruszającymi doświadczeniami i modlitwami, a zakończył się owocowym poczęstunkiem, po którym grupa kilku osób została jeszcze do późna, dyskutując nad tematami biblijnymi. Głównym mówcą był Jarek Wajk i skierował dobitne słowa do ludzi, mówiąc o istocie bycia chrześcijaninem i o wielkiej potrzebie miłości do ludzi. Wiecie, to nie były łatwe ani przyjemne słowa. Nie miały na celu głaskać żadnego kościoła tam zgromadzonego ani hołubić jakąś jedną jedyną prawdę. Były to sło...

Tylko Jezus.

"Tak więc każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim." Łuk. 14,33 Zadziwiające, jak przez wiele lat, codziennie studiując Słowo Boże, nie znajdowałem Jezusa! Och, znalazłem prawdę, ale nie Jezusa. Jezus mówi: Ja jestem drogą . Jezus jest jedyną Drogą. Kiedy mamy problem nawet z najmniejszą rzeczą, On jest drogą. Nie ma innej drogi do zbawienia. Nie tylko jestem drogą, ale jestem prawdą - mówi Jezus. Trzymamy się prawy, ale nie znaleźliśmy Tego, który jest Prawdą. Możemy mieć wiele prawd, ale to On jest Prawdą, na którą wskazują pozostałe. Chrystus powiedział również w J 10,9: Ja jestem drzwiami . Innymi słowy: musisz przejść przeze Mnie. Kiedy próbujemy wejść do Królestwa innymi drogami, możemy dobrze wyglądać i nabrać wielu ludzi, ale to nie spowoduje zmiany naszego wnętrza. Jezus jest jedyną Drogą. Każdego dnia muszę wejść przez te drzwi. To jest Ewangelia. Mogę zostać zbawiony od siebie samego, przez Niego i tylko dla Niego. w J 6,5...

Przychodzą, zjadają, odchodzą...

Zainspirował mnie dawno oglądany film animowany "Dawno temu w trawie" i życie: swoje i innych, oraz przypadkowo znaleziona notka na czyimś blogu. Sama siebie nie rozumiem. Ciągle przed którymś z facetów uciekam, ciągle jakiegoś adorować próbuję, ciągle któregoś spławiam, ciągle tęsknię, ciągle próbuję zapomnieć i niezwykle często czuję igiełki w serduszku. Dziwna jestem. Jakbym nie mogła zadowolić się jednym facetem, jednym porządnym związkiem zamiast wielu byle jakich, które nawet na nazwanie ich "związkami" nie zasługuję. Chociaż... Gdybym miała faceta, z którym mogłabym coś takiego prawdziwego i mocnego stworzyć to na pewno rzuciłabym w cholerę te wszystkie "nie wiadomo co" i zajęła się w pełni tym jedynym, ale zanim go spotkam muszę czymś zająć czas. To strasznie brutalnie brzmi, ale tak- ja zapycham sobie czas tymi znajomościami. Zapycham czas i hartuję serce, przyzwyczajając je do porażek, zawiedzenia i cierpienia. Lekko masochistyczne? Ja chyba mam ...